Wbrew pozorom nie robię żadnego przemeblowania w pokoju ani go nie maluję. Remont dotyczy tylko i wyłącznie mnie. A tak dokładniej to mojej głowy. Muszę pozamiatać stare myśli i wyrzucić do kosza. Odkurzyć stare, które były w miarę dobre tylko tak jakoś wpadły w kąt zapomnienia. Muszę poprzestawiać parę rzeczy takie jak np. priorytety, cele... może w końcu ułożę wszystko w jedną zgodną całość, która bedzie odpowiednio przystosowana do mojego życia.
***
Sens bloga całkowicie sie zmienił. Moje jakże odważne plany piorun trzasnął... a było blisko. W sumie nadal jest. Wszystko zależy od porządków w głowie. Jak na razie lekkim zmianom uległy moje plany i pomysły na przyszłość. Szkoła pozostała ta sama. Może chęć też powróci... poprostu przeszłam chwilowe załamanie i miałam ochotę rzucić tym wszystkim w cholerę. A teraz jakby znowu zaczyna mi zależeć. Może w końcu wezmę się w garść i pokaże na co mnie stać. Chcę w końcu zasłużyć na przynajmniej 22 punkty. A nie ... na krawędzi i to jeszcze z litości... bo się starała... nie nie nie... tylko... że ja dużo myślę, moge sobie coś postanawiać, ale czy uda mi się to spełnić? Nie wiem. A chciałabym. Trzymajcie kciuki ;)
~Poprostu Lee
9 marzec, 2015
poniedziałek, 9 marca 2015
Remont
wtorek, 24 lutego 2015
Komplikacje
Tak więc... jeet źle. Bo pojawiły sie nowe opcje, nowe możliwości, nowe niewiadome... i nawet jeśli jest się czegoś pewnym... to ciężko podjąć taką decyzję. Bo ta decyzja tak na prawde zaważy nad całym moim życiem... nad przyszłością. I naprawdę ciężko powiedzieć "tak, chcę robić to i to" albo "nie, nie chcę iść tu" Rozmawiałam dziś na ten temat ponad 2 godziny. I mam pytanie... czy pośpiech ma tu sens? Czy to że pójdę tam nie teraz, a za parę miesięcy coś zmieni? A może okaże się że wcale nie zmienię szkoły i zostanę tu. Nie mam pojęcia. A szkoda :/
~Poprostu Lee
24 luty, 2015
wtorek, 17 lutego 2015
Tak zmęczona, że telefon wypada z rąk
Today it's a great day to be great day. - z tą myślą rozpoczęłam dzisiejszy dzień. Zakonczenie było inne.
.
Załamałam się... im dłużej tu jestem tym ciężej mi zdecydować. Im dłużej tu jestem tym częściej zastanawiam się" dlaczego ja wgl chcę odejść"... mogłam w ogóle nie przyjeżdżać...byłoby dużo łatwiej...
.
A teraz zasyopiam bo wczoraj do 3 w nocy robiłam filmik dla przyjaciółki bo miała urodziny ;).... serio przysypism
~poprostu Lee
18 luty, 2015
poniedziałek, 16 lutego 2015
Trudność za trudnością
Niektórych pustek nie da się wypełnić. Na przykład dzisiaj. Cały dzień chodzę sama, słucham muzyki, czytam książkę. Nie robiłam tego wcześniej. Zawsze chodziłam z Nią po szkole, rozmawiałam... jest źle... ze mną jest źle. Brakuje mi Jej.
.
Z tym odejsciem to jest ciężka sprawa. Bo człowiek mimo wszystko przywiązuje się do ludzi, rzeczy, miejsc... i jak ja mam im wszystkim powiedzieć, że odchodzę? Po jednym półroczu odeszły dziewczyny, z tego moja przyjaciółka. I co? Pomyślą, że to dlatego, że ona odeszła? W sumie nie powinno mnie obchodzić co oni sobie pomyślą. Ale gdy teraz zajmujemy sobie i śmiejemy się "ciekawe kto będzie następny" śmieje sie z nimi, choć dobrze wiem kto.... JA. Ale nie wyobrażam sobie spojrzeć im w twarz i im tego powiedzieć. Im, profesorowi, dyrektorce, dwum przyjaciółką, które mi tu zostały... jedne bardzo dziękuję bo bardzo mi pomaga i wiem, że mogę na niej polegać, ale gdy dziś miałam okazję powiedzieć jej o moich planach.... poprostu nie potrafiłam. I co? Prędzej czy później i tak muszę jej powiedzieć.
Przesyłam piękne zdjęcie Candice ♥
~Poprostu Lee
17 luty, 2015
P.S.
Wszystkiego Najlepszego Kochana ♡
niedziela, 15 lutego 2015
Bede mogla odejsc, ale czy dam radę to zrobić?
Ostatni dzień. To koniec. Na podjęcie decyzji mam równo 2 tygodnie. Troszkę to przytłaczające... i sterujące.
.
Dziś znowu jestem tutaj. I wszystko we mnie krzyczy " nie chcę tu być! " poprostu nie chcę. Tęsknię. Chcę do domu. Nie chcę tu być. Czuję się źle. Jutro znowu trzeba wstać i włożyć maskę. I otaczać się kłamstwem, że szystko w pożądku. Bo nie jest! Nie chcę tu być, Jej nie ma. Będę sama. Miała się odezwać. A przez całą drugą połowę ferii...cisza. Przykro mi.
.
No a teraz pozostaje mi jedynie znaleźć coś, zrobić coś i będę mogła stąd odejść. Jeszcze tylko 2 tygodnie. Wytrzymam. Ale czy dam rade odejść?
~Poprostu Lee
15 luty, 2015
Przerażenie, plusy i minusy...
Tak. Już jest niedziela. Dziś już jadę tam gdzie nie chcę jechać. Jestem przerażona! W szkole do której chcę się przenieść są teraz ferie. Więc tak jakby mam jeszcze dwa tygodnie na zdecydowanie o moim losie. Dwa potworne tygodnie pełne strachu, smutku i kłamstwa. Boję się. Mam wypisać wszystkie za i przeciw. Tylko chodzi o to, że mam rozważyć jeszcze inną opcję. Czy nie robić tego samego tylko gdzie indziej... albo czy nie robić tego tylko, że inaczej... w innym kierunku. Poprotu nie wiem. Mam wrażenie, że nie chcę już tego ciągnąć, że już nie daję rady. Że chcę odpuścić. Ale tyle lat.... ma pójść tak poprostu?
Sam Smith - Lay Me Down: http://youtu.be/HaMq2nn5ac0
.
Do tego wszystkiego dowiedziałam się dzisiaj potwornej rzeczy i chce mi się płakać. Bo z niektórymi rzeczami nie da się walczyć ;( bo one są nie zależne od człowieka.... Boże błagam! Nie pozwól Jej odejść. Nie możesz! Błagam.
Sam Smith - Stay With Me: http://youtu.be/pB-5XG-DbAA
~Poprostu Lee
15 luty, 2015
piątek, 13 lutego 2015
Strach przed... czym?
Cześć ;)
Dzisiaj jest ostatni piątek ferii... i nie jest dobrze. Bo serio przeraża mnie to że mam wrócić tam do szkoły. Przeraża mnie również to, że miałabym teraz zmienić szkołę, mieć dłuższe ferie o 2 tygodnie.
Nie wiem co zrobić. Boję się zmienić szkołę. A muszę. Prędzej czy później i tak to zrobię, ale... czy mam już to zrobić? Teraz? Boję się. Tak bardzo się boję. .. reakcji innych, reakcji nauczyciela, rodziców i rodziny... swojej reakcji. Oraz tych do których wbiję do klasy. :/
Miłego dnia
~Poprostu Lee
13 luty, 2015
środa, 11 lutego 2015
Wiara i nadzieja o lepsze jutro
Hej :)
Wczoraj posta nie było... poprostu zasnęłam. A przed chwilą skończyłam oglądać mega fajny film: "Zacznijmy od nowa". Zajebisty ♡ naładował mnie pozytywną energią. Tak samo ładuje mnie piosenka Eda Sheerana-Thinking Out i jakże genialny teledysk. Własnie teraz słucham tej piosenki... nie da się nie uśmiechnąć słuchając jej i oglądając. Chciałabym tak tańczyć jak ta tancerka. Bo taniec to taka moja mała pasja... może kiedyś się naucze :)
.
Co do przyszłości i tego tytułowego "nowego roku ze zmianami"... od dłuższego czasu zastanawiam się nad zmianą szkoły. W sumie to w wakacje jeszcze chciałam ją skończyć. Chciałam tak, bo myślałam, że będzie lepiej. Jednak nie było i nie jest... więc nie widzę w tym najmniejszego sensu żebym została. Moja klasa się wykrusza. W zeszłym roku odeszło 5 osób, ale doszły nowe. Przez to półrocze odeszły 4. Ile nas zostnie po kolejnym półroczu? Ile osób nie zda? Ile poprostu zrezygnuje z tej ciężkiej drogi? Tak jak ja... bo ja już chyba w głębi serca już zdecydowałam. Nie będę już mieszkać daleko od domu. A mieszkałam tak przez 3 i pół roku. Ale to będzie dziwne.
Nowe liceum. Nikt nie będzie mnie znać. Zacznę wszystko od nowa. Tylko...co jeśli sobie nie poradzę? Bo ja boję się ludzi. I co jeśli oni mnie nie zaakceptują i będę sama. I będzie wszystko tak jak kiedyś? Tak jak dawniej, mimo nowego miejsca... tego nie chce. Pozostaje tylko wiara i nadzieja o lepsze jutro. Bo nie zmienimy tego co los nam zaplanował. ;)
Dobranoc
~Poprostu Lee
11 luty, 2015
niedziela, 8 lutego 2015
Sweet Home
Dzisiejszy dzień składał się głównie z podróży, czytania książki i słuchania muzyki.
Teraz tak... wiem, że nikt tego nie czyta. Więc poprostu ktoś mógłby zastanawiać się po co to piszę. Ten blog jest. I bedzie mi towarzyszył przez jakiś czas pokazując jakie decyzje podejmę, co mi ześle los.
Przejdźmy do treści dzisiejszego posta:
...
Kochać i być kochaną jest ważne. Co jeżeli czasem czuję, że w moim życiu jest mało tego i tego? Chciałabym wiecej, ale nie da się z tym nic zrobić. Jedyna opcja, która mi pozostaje to czekać. Czekać na zmiany, nowe doświadczenia, nowe historie, przeżycia...
Dziś chcę wam pokazać taki klimatyczny utwór... mi się bardzo podoba. Z dedykacją dla wszystkich nieszczęśliwie zakochanych...
Jessie Ware - Say You Love Me: http://youtu.be/DAMM8JVbr8g
.
Dobranoc
~Poprostu Lee
8 luty, 2015
sobota, 7 lutego 2015
Kaczki udające gołębie
W Krakowie w parkach dokarmia się gołębie, a w Warszawie kaczki. Śmiałam się, że to gołębie w przebraniu na karnawał ;D
Dzisiaj ostatni dzień w stolicy. Równocześnie właśnie kończy się pierwszy tydzień ferii... tak szybko to zleciało...
Dziś odwiedziłam stare miasto, widziałam grób nieznanego żołnierza, byłam przy stadionie narodowym (niestety tylko przy :/ ) i na tarasie widokowym w pałacu nauki i kultury. Na górze było tak zimno, że palce zamarzały w kilka sekund, a wiatr wiał z taką mocą, że myślałam, że mnie przewróci.
Tak ogólnie to nie mam dziś nic do powiedzenia. Żałuję, że nie mogłam wejść na Stadion i go zwiedzić, albo przynajmniej obejrzeć targi mieszkaniowe, które tam trwały :/
Jutro długa i męcząca droga do domu. Nie chcę jeszcze wracać. Nie nacieszyłam się jeszcze tym miastem. Wrócę tu. Być może w wakacje ;)
A teraz dobranoc, bo jestem baaardzo śpiąca ;)
~Poprostu Lee
piątek, 6 lutego 2015
Powstanie
W ciągu dnia miałam tyle pomysłów na dzisiejszego posta, a teraz nic nie przychodzi mi do głowy...
Moja wycieczka do Warszawy powoli dobiega końca. Za parę minut rozpocznie się ostatni dzień zwiedzania. Ale powróćmy myślami do dnia dzisiejszego.
Muzeum Powstania Warszawskiego
Według mnie jest to bardzo ciekawe miejsce z wieloma smutnymi wspomnieniami. Treści tych wszystkich filmów, tekstów na ścianach, karteczek z kalendarza i ogólnie wszystkiego w tym muzeum dają dużo do myślenia. Pokazują jak było na prawdę. A prawda jest straszna. I należy nigdy o niej nie zapomnieć. Nie wiem czy ktoś był w tym muzeum, ale mi osobiście bardzo podobała się ta ściana na początku. Ta, do której przykłada się ucho i można usłyszeć odgłosy walki, modlitwy, śpiew i bicie serca, które symbolizuje uczczenie pamięci o ludziach, którzy zginęli podczas tego powstania.
.
Teraz tak z innej beczki. Dziś było strasznie zimno. Przez godzinę szukałam takiej jednej szczególnej restauracji. A gdy już ją znalazłam to nie było w niej miejsca :/
Jako, że blisko były Złote Tarasy wybrałam się tam. Zjadłam na prawdę dobry obiad. Polecam włoską restaurację obok Multikina.
.
Na jednym z przystanków tramwajowych znalazłam dziś bardzo pozytywną rzecz. Dziekuje kimkolwiek jesteś ;)
Dobranoc
~Poprostu Lee
"Moje miasto"?
Dzień pełen zwiedzania jest dość męczący, ale przynajmniej zobaczyłam kawałek stolicy. Jutro nowy dzień, nowe miejsca do odkrycia. Jestem szczęśliwa, bo mam obok siebie osobę bardzo mi bliską, a wiem, że za parę dni nie będziemy się już widywać codziennie. Staram się cieszyć każdą chwilą spędzoną z Nią. Moje zdanie o Warszawie od wczoraj nie uległo zmianie ;) Zastanawiam się, jak potoczy się moje życie... czy podejmę takie decyzje, że w przyszłości będę mogła powiedzieć o Warszawie "moje miasto"? Nie wiem. Czas pokaże.
Dobranoc.
~Poprostu Lee
środa, 4 lutego 2015
Welcome in Warsaw
Krótki skrót dzisiejszych przeżyć:
1. W końcu przyszła moja kochana książka!
2. Nie ma to jak czekać ponad godzinę, na mrozie, na autobus... bo oczywiście musiałam się spóźnić xp
3. Po raz pierwszy w życiu będę w Warszawie dłużej niż jeden dzień.
4. Podróż (4h 15min) jednak jest bardzo męcząca.
5. Metro jest wspaniałe ^^
6. Warszawa-jak na razie ma u mnie pozytywną opinię :)
Dobranoc
~Poprostu Lee