piątek, 27 stycznia 2017

Kolejne zdania przemyśleń

Wow.. pięć wyświetleń zgarnął mój najnowszy ostatni post i jeden przycisk +1. Cieszę się bo nie spodziewałam się nawet jednego.
Dziś [magiczny przycisk przenoszący do świata muzyki] przeniesie was do twórczości Agnes Obel.
Zanim coś tu dziś napiszę muszę was prosić o chwilkę na zastanowienie, gdyż muszę się zastanowić o czym napisać, żeby nie napisać o tym samym. Ale trudno nie pisać o tym samym gdy ten sam strach ciągle we mnie siedzi.
Piątek. Dziś mamy ostatni dzień roboczy moich ferii. Moja wolność dobiega powoli końca. Jutro rozpoczyna się ostatni weekend i znowu zacznie się szkoła. Ostatnia prosta. Egzaminy. Dyplomy, a potem już tylko matura! Ha!

<przerwa na zastanowienie>

Może napiszę o śmierci? Czy to zbyt poważny temat jak dla tego miejsca? hm? Och.. głupia ja. Nikt mi nie odpowie. Przecież jak co dzień siedzisz sama w domu. No więc tak. Może napiszę o śmierci.
Otrzymujemy ją prawie każdego dnia z każdej strony. Co chwilę w telewizji, radiu, mediach społecznościowych, serialach... wszędzie mamy do czynienia ze śmiercią. Jesteśmy nią karmieni. Bo co chwilę ktoś umiera i mówią o tym w mediach. A to jakiś karambol, a to zamach, a to może pijany kierowca, mąż zabił żonę i dziecko, pięciomiesięczne dziecko skatowane przez matkę, pies zakopany żywcem, sławny aktor/aktorka/muzyk nie żyje... Tyle śmierci jest wokół nas. I my, ludzie, powoli się na nią znieczulamy. Bo gdyby każdy przejmował się każdym zgonem nie wytrzymalibyśmy psychicznie. Tyle bólu. To jest przykre. Jak niektórzy nie szanują daru od Boga... a jeśli już nie wierzysz w Boga to nie szanujesz siebie i czegoś najcenniejszego co posiadasz. Życie jest najcenniejszą rzeczą jaką posiadasz. 
Zastanawiałeś się kiedyś nad samobójstwem? Są osoby, które myślą o tym codziennie. Są też tacy szczęściarze, którzy nigdy nie byli aż tak załamani by pomyśleć o tej strasznej ostatecznej rzeczy.
Nigdy wcześniej nie rozumiałam... nie... może rozumiałam co kieruje samobójcami ale zawsze uważałam, że Oni nie powinni tego robić. Zadawałam sobie pytanie dlaczego ktoś im nie pomógł i nie powiedział, że jest inne wyjście. Jednak ostatnio sama doświadczyłam takiego stanu, że zrozumiałam. I nie potrafię sobie wyobrazić żeby czuć coś takiego przez dłuższy czas. To było tak okropne uczucie. Nie widziałam w niczym sensu. Dlatego teraz rozumiem, że samobójcy ciężko wyjaśnić, że jest inne wyjście. Bo oni go nie widzą i nie zobaczą. Bo wszystko jest złe. Nie ma sensu życia, jest tak źle, że nic się nie da zrobić. Już za późno. Miałam ochotę zniknąć.
Codziennie śmierć robi mały krok w naszym kierunku. Codziennie starzejemy się i jesteśmy bliżej końca naszego życia. Ale... nie przybliżajmy jej sami na siłę. Chciałabym, aby nigdy więcej nikt nie zabijał. Żeby ludzie umierali szczęśliwi, po przeżyciu wspaniałych chwil. Chciałabym, aby każdy z nas umarł w starości śmiercią naturalną. Żeby nie było morderstw, wojen, wypadków. Chciałabym dla wszystkich wspaniałego życia i spokojnej śmierci. Szkoda, że moje "marzenie" nigdy się nie spełni. Bo ludzie nie działają wbrew swojej naturze. A w naszej naturze najwidoczniej leży zabijanie. Czyżby instynkt z przeszłości?

piątek, 20 stycznia 2017

Samotne przemyślenia

Dziś jako podkład muzyczny wybrałam Oh Wonder.
[magiczny przycisk przenoszący w świat muzyki]
 Kolejny taki sam dzień. Identyczny. Niby mam sztywnie trzymać się grafiku, ale jak zwykle mi to nie wychodzi. Dni, które minęły są tak identyczne, że nie wiem czy coś było wczoraj czy parę dni temu. Bezsensowne szare dni. Spędzane w większej mierze samotnie, przy komputerze...  z głośników słychać ciągle te same piosenki, nieustająco powtarzające się. A w głowie mam ciągle ten sam bałagan. Ciągle wiem, że nic nie wiem. Mamy połowę stycznia a ja zachowuję się jakbym do maja miała jeszcze co najmniej rok i spokojnie... jeszcze mam czas na wybranie swojej drogi życia. Nic nie ogarniam. Myśl o przyszłości mnie przeraża. Nie mam pojęcia co ze sobą zrobić. Dlaczego jestem taka... nijaka? Nie umiem podjąć takiej decyzji... z drugiej strony jest to zrozumiałe... To jedna z poważniejszych decyzji w moim dotychczasowym życiu. Tym razem nie może się skończyć jak trzy lata temu.. Zrezygnowałam, schowałam się, odpuściłam... Mogłam nie. I może teraz wszystko byłoby inne. ALE stop. Po co gdybać. Żyjmy chwilą. Tu i teraz. Chociaż nie. Nie żyjmy chwilą. Żyjmy nudnym poukładanym, szczegółowo zaplanowanym życiem. Co z tego, że jest monotonne. Przynajmniej mamy jakąś minimalną pewność, że wszystko się nie spierdoli! Jeee! Cieszmy się. Szaleć będziesz kiedy indziej. Jeśli zdasz maturę, zagrasz dyplom i dostaniesz się na studia (jeszcze nie do końca wiadomo jakie).
Druga możliwość jest taka, że jak już to wszystko się skończy. W końcu skończę tą szkołę i jakimś cudem dostanę się na studia... załóżmy dziennikarskie :o (fakt, że na jedno miejsce jest 11, coś człowieka nie pomaga mi myśleć, że się tam dostanę) No ale jak już się tam dostanę i sobie nie poradzę... albo dobra.. może jakoś skończę te studia to co potem? To nie będzie już nauka. Życie. Przerażające nieprawdaż? Nie będzie już profesorów, nauczycieli, egzaminów, sesji. Będziesz tylko ty sam, ze swoim życiem, które sam musisz toczyć i to jeszcze musisz znaleźć dobry tor, żeby toczyć je w odpowiednim kierunku. To jest dopiero wyzwanie. Można by stwierdzić, że to co mamy teraz jest proste! A jeśli to jest dla mnie trudne... to jak bardzo trudne będzie dla mnie życie? Tam będzie jeden egzamin. Egzamin z życia. Musisz go zdać przed samym sobą i tylko od Ciebie zależy z jakim wynikiem ten egzamin ukończysz. Czy stoczysz się na dno i będziesz wolał, żeby nikt o tobie ni pamiętał bo wstyd... czy może w końcu wespniesz się na szczyt i jakieś światło glorii i chwały spadnie na twe ramiona. Wszystko zależy od Ciebie. Ode mnie. A to jaki będę mieć początek zależy od tego co zrobię teraz. Albo raczej czego nie zrobię. Może od tego i tego. To się wszystko razem łączy. Przeszłość z przyszłością i teraźniejszością. Dlatego kończę już ten monolog żeby się uczyć i nie popełnić błędów z przeszłości i nie spieprzyć swojej przyszłości.
Cześć!